Koalicja Obywatelska Elżbieta Karlińska

O kampanii krótko i z przymrużeniem oka

 

Zdanie, które utkwiło w pamięci?

Ela, weź schowaj te ulotki, są dożynki. Usiądź z nami, porozmawiaj z nami o wszystkim tylko nie o polityce. I tak na ciebie zagłosujemy...

 

Bywało niemiło?

Rzadko. Kobiety jednak łagodzą obyczaje (śmiech). W najgorszym wypadku ktoś nie chciał rozmawiać. I tyle.

 

Warto było?

Oczywiście. Choćby dla filmu, w którym słyszę tyle ciepłych słów od moich bliskich... A tak na poważnie, to dystans między kandydatami a wyborcami się skrócił. I bardzo dobrze. Nie ma sztuczności, są normalne rozmowy, są emocje. A! Ktoś mi powiedział, że nie chce nazywać mnie politykiem. Nie wiem tylko jak to odczytać...(śmiech)

 

Ktoś dopytywał o program?

O to ludzie pytają akurat najrzadziej. Ale to zupełnie zrozumiałe, bo wszyscy w pierwszej kolejności koncentrują się na rozmówcy, jest mało czasu, liczy się pierwsze wrażenie.

 

Jaki będzie wynik w niedzielę?

To pytanie pułapka. Co bym na nie nie odpowiedziała, będzie źle odebrane.

 

Mówi pani jak polityk...

Widocznie nabieram wprawy... Potraktujmy to jako dobrą prognozę.